Psy na biegunie północnym: Cook, Peary i zaprzęgi polarne
Psy na biegunie północnym były podstawą transportu polarników, którzy na przełomie XIX i XX wieku próbowali dotrzeć do szczytu globu. Zaprzęgi psów eskimoskich ciągnęły sanie z żywnością i sprzętem, a w krytycznych chwilach pomagały zdobyć pożywienie. Za sukcesy ludzi zwierzęta płaciły jednak bardzo wysoką cenę.
W skrócie:
- Frederick Cook i Robert Peary twierdzili, że dotarli do bieguna z psimi zaprzęgami, odpowiednio w 1908 i 1909 roku.
- Oba osiągnięcia są do dziś przedmiotem sporów historyków.
- Wcześniej w Arktyce działały wyprawy Payera i Weyprechta oraz Fridtjofa Nansena.
- Psy z góry traktowano także jako zapas pożywienia, dlatego niewiele z nich wracało.
Jakie psy wyruszały na biegun północny?
Polarnicy korzystali przede wszystkim z psów eskimoskich, które Inuici hodowali od pokoleń. Te zwierzęta znosiły silny mróz, spały zakopane w śniegu i pracowały przy bardzo skromnej diecie. Dzięki gęstemu podszerstkowi i zwartej budowie traciły mniej ciepła niż psy z Europy.
Psy polarne miały kilka cech, które przesądzały o ich wartości:
- Wytrzymałość, pozwalająca ciągnąć ciężkie sanie przez wiele godzin dziennie.
- Odporność na zimno dzięki podwójnej, gęstej sierści.
- Zdolność orientacji w terenie i wyczuwanie cienkiego lodu.
- Silny instynkt łowiecki, który pomagał w zdobywaniu pożywienia.
Ich potomkami są dzisiejsze rasy, takie jak pies grenlandzki, typowy zaprzęgowiec Arktyki. Przegląd pokrewnych ras znajdziesz w tekście o północnych psach zaprzęgowych. Klasyfikację tej grupy ras opisuje Międzynarodowa Federacja Kynologiczna FCI we wzorcach szpiców i psów ras pierwotnych.
Psy w pierwszych wyprawach arktycznych: Payer i Nansen
W latach siedemdziesiątych XIX wieku austro-węgierska wyprawa Juliusa Payera i Karla Weyprechta dotarła do archipelagu nazwanego Ziemią Franciszka Józefa. Payer zabrał niewiele psów. Według przekazów jeden z nich, mały pies o imieniu Sumbu, nie przywykł do pracy w zaprzęgu. Gdy nad głową przeleciała mu mewa, ruszył w pogoń i zaginął wśród lodu.
Starsze opracowania wspominają też o psach, które po upadku sań w lodową szczelinę przez kilka godzin grzały rannego marynarza, zanim nadeszła pomoc. Trudno dziś potwierdzić szczegóły tej historii, jednak dobrze oddaje ona to, jak psy i ludzie dzielili trudy marszu.

Z kolei Fridtjof Nansen podczas wyprawy statkiem Fram próbował w 1895 roku dojść do bieguna pieszo z Hjalmarem Johansenem. Zabrali sanie, kajaki i psy sprowadzone z Syberii. Nansen opisywał, że psy często walczyły ze sobą o jedzenie i miejsce do spania. W miarę zużywania zapasów kolejne psy zabijano i karmiono nimi pozostałe. Ostatecznie podróżnicy zawrócili, nie osiągając celu.
Wyprawa Cooka: psy na biegunie północnym w 1908 roku
Amerykański lekarz i podróżnik Frederick Cook wyruszył z dwoma inuickimi towarzyszami i zaprzęgami psów. Według jego relacji wyprawa zaczęła się z 26 psami. Zapasy okazały się zbyt skromne, więc część psów została zjedzona. Cook opisywał później, że ludzie żywili się już głównie suszonym mięsem i tłuszczem.
W kwietniu 1908 roku Cook uznał, że stoi na biegunie, ponieważ cień przez całą dobę miał niemal tę samą długość. Opisywał to miejsce jako pustkę dryfującego lodu, bez ziemi i życia. W jego relacji psy są przyjaciółmi każdego z uczestników: wychudzone, zmęczone i ciche, co według niego zapowiadało najgorsze.
Jak psy uratowały uczestników powrotu?
W drodze powrotnej zostało jedenaście psów. Gdy wszyscy byli skrajnie wyczerpani, psy zwęszyły niedźwiedzia polarnego i ruszyły w pogoń. Dzięki temu podróżnicy mogli upolować zwierzę i zdobyć mięso, które dało im siły na dalszą drogę. Jednak przy przeprawie łodzią psów nie dało się zabrać, a ludzie musieli je zostawić.
Wyniki Cooka zakwestionowano, ponieważ nie przedstawił przekonujących pomiarów. Dziś większość historyków uważa, że nie dotarł do samego bieguna, chociaż sama wyprawa była skrajnym wysiłkiem.
Robert Edwin Peary i jego psy zaprzęgowe

Robert Edwin Peary przez wiele lat organizował wyprawy na Grenlandię i do Arktyki. W przeciwieństwie do wielu Europejczyków uczył się od Inuitów: korzystał z ich odzieży, igloo i przede wszystkim psich zaprzęgów. Jego system zakładał podział na grupy pomocnicze, które przecierały szlak i stopniowo zawracały.
W kwietniu 1909 roku Peary ogłosił, że dotarł do bieguna razem z Matthew Hensonem i czterema Inuitami. Psy pracowały w tym systemie bardzo intensywnie, a część z nich również traktowano jako zapas żywności. Także jego osiągnięcie jest dziś podważane, ponieważ tempo marszu w ostatnich dniach wydaje się wielu badaczom zbyt wysokie.

Jaką cenę płaciły psy polarne?
Historie wypraw polarnych łatwo opowiadać jako przygodę. Z perspektywy psów była to jednak walka o przetrwanie: głód, rany od lodu, walki w sforze i często śmierć z ręki opiekunów. Dlatego dziś mówi się o nich z coraz większym szacunkiem.
Psy zaprzęgowe, także rekreacyjne, potrzebują odpowiedniej diety, regularnych badań i kontroli łap po pracy na śniegu i lodzie. Jeśli Twój pies ciągnie sanie lub hulajnogę, skonsultuj plan treningowy z lekarzem weterynarii.
Interesuje Cię, jak wygląda sprzęt do zaprzęgu? Zajrzyj do tekstu o saniach zaprzęgowych dla psów.
Najczęściej zadawane pytania
Pierwszeństwo przypisywali sobie Frederick Cook, który twierdził, że dotarł tam w 1908 roku, oraz Robert Peary, deklarujący zdobycie bieguna w 1909 roku. Obie relacje są do dziś kwestionowane, ponieważ brakuje w nich pewnych pomiarów. W obu wyprawach podstawą transportu były psie zaprzęgi.
Były to głównie psy grenlandzkie i inne psy eskimoskie pozyskiwane od Inuitów, a w wyprawie Nansena psy sprowadzone z Syberii. Wyróżniały się odpornością na mróz, wytrzymałością i zdolnością pracy przy skromnym wyżywieniu.
Planując wyprawy, część psów z góry traktowano jako zapas żywności dla ludzi i pozostałych zwierząt. Gdy ładunek malał, mniej psów było potrzebnych do ciągnięcia sań. Dziś takie praktyki oceniamy jako drastyczne, jednak w tamtych warunkach decydowały o przeżyciu.
Według relacji Cooka wyprawa wyruszyła z 26 psami, a w drodze powrotnej zostało ich jedenaście. Żaden pies nie wrócił ostatecznie do domu, ponieważ podróżnicy nie mogli zabrać ich na łódź.
Tak, psie zaprzęgi nadal są używane przez mieszkańców Grenlandii i w turystyce, a także w sporcie. Wyprawy na sam biegun odbywają się dziś najczęściej na nartach lub z pomocą transportu lotniczego.
Podsumowanie
Bez psów eskimoskich żadna z wielkich wypraw arktycznych przełomu wieków nie miałaby szans. Psy ciągnęły sanie, ostrzegały przed niebezpieczeństwem, polowały i ogrzewały ludzi, a w zamian często ginęły. Spór o to, kto pierwszy stanął na biegunie, trwa do dziś, ale zasługi zwierząt nie budzą wątpliwości. Podobną historię z drugiego końca globu poznasz w tekście o tym, jak przebiegało zdobycie bieguna południowego przez Amundsena.
Czytaj także
Pies zdobywcaZdobycie bieguna południowego przez Roalda Amundsena i jego psy
Pies zdobywcaPsy podróżnicy w Afryce: psy Livingstone’a i Stanleya
Wybór psaRasy psów obronnych: 16 ras ze zdjęciami i opisem
Wybór psaPsy dla dzieci: rasy wymagające ostrożności w rodzinie z maluchami
Wybór psaTOP 10 najlepszych psów ras dużych dla dzieci
Porady rasPsy o maści białej
Wybór psaRasy psów nadające się do bloków
CiekawostkiNajdroższe rasy psów w Polsce

